Z „tygrysem” z Kassel do Wilczego Szańca

O ile sobie dobrze przypominam było to około 15 kwietnia 1942 r. Ja oraz sześciu moich kolegów z zakładów zbrojeniowych Henschela, pod kierownictwem inżyniera Arnoldta, wsiedliśmy na dworcu Kassel-Unterstadt do specjalnego pociągu do Rastenburga, obecnie Kętrzyna. W tej chwili nie pamiętam, czy wcześniej znaliśmy dokładny cel podróży. W składzie naszego pociągu znajdowała się platforma, na której stał czołg oraz wagon z warsztatem.

Już samo to, że jechaliśmy pociągiem pospiesznym, było dla nas szczególnym przeżyciem.

Przez parę ostatnich miesięcy szczególnie intensywnie pracowaliśmy nad nową wersją „tygrysa”. Teraz miał on być zaprezentowany Hitlerowi oraz wojskowym ekspertom. Jeszcze w trakcie podróży dokonywaliśmy ostatnich poprawek. Tu muszę nadmienić, że konkurentem „Tygrysa” był czołg prof. Ferdinanda Porsche.

Prezentacja miała się odbyć 20 kwietnia, w dniu urodzin Hitlera. Na dworzec w Wilczym Szańcu dotarliśmy wczesnym rankiem 19 kwietnia. Mieliśmy więc jeszcze wystarczająco dużo czasu, aby w spokoju jeszcze raz wszystko sprawdzić i przetestować „tygrysa” na przeznaczonym do tego celu terenie. Pamiętam, że pojawiły się niewielkie problemy z chłodnicą silnika. Ostateczny test był przeprowadzony na poligonie jednostki wojskowej w Kętrzynie. Wieczorem wróciliśmy na dworzec, aby przenocować w pociągu, w którym przyjechaliśmy.

Nadszedł 20 kwietnia, dzień prezentacji. Około godziny 9.00 byliśmy na poligonie. Napięcie było duże, bardzo chcieliśmy, aby wszystko się powiodło.

Około godz. 11.00 pojawiła się dostojna komisja. Rozpoznałem Hitlera, Speera, Rommla i Göringa. Zaszczytna rola prezentacji czołgu, która trwała około 2,5 godzin, przypadła mojemu przyjacielowi, Georgowi Schönbachowi - na zdjęciu po lewej stronie, bezpośrednio obok Hitlera. Gdy Schönbach zatrzymał się, do czołgu wsiadł odpowiedzialny za przemysł zbrojeniowy minister Albert Speer, aby obejrzeć go od środka.

Mój zmarły kolega Finis, opowiadał po latach, że Hitler osobiście - ja tego nie pamiętam - poprosił nas do siebie, aby każdy z nas mógł złożyć życzenia z okazji jego urodzin.

W krótkiej rozmowie prosił nas, abyśmy dołożyli wszelkich starań, żeby nowy „tygrys” wkrótce mógł pojawić się na froncie.

Po gratulacjach zorganizowano w jednym z baraków krótkie przyjęcie, na którym przez chwilę był obecny również Hitler. Wszystko było doskonałe: wspaniały nastrój, dobre jedzenie, porządne piwo.

Następnego dnia rozpoczęła się podróż powrotna. Trwała ona o wiele dłużej niż podróż do Wilczego Szańca, ponieważ pierwszeństwo miały transporty zmierzające na front.

Byliśmy bardzo dumni z naszego spotkania z Hitlerem. Ale w domu nie mogliśmy zbyt wiele o tym opowiadać - wszędzie mówiono: „Wróg czuwa”.

W majowym wydaniu „Henschelsterna”- była to gazeta, wychodzącą w zakładach zbrojeniowych „Henschel und Sohn” w Kassel - pojawiło się sprawozdanie ze spotkania Hitlera z pracownikami zakładu, nie było tam jednak żadnej wzmianki o prezentacji nowego czołgu w Rastenburgu.