...Około godz. 15.00 zostałam wezwana do szefa (Hitlera, autor). Gdy weszłam do jego pokoju w bunkrze, wstał z trudem i podał mi rękę. Wyglądał zaskakująco dobrze i zaczął opowiadać o zamachu. Służącemu kazał przynieść swój doszczętnie poszarpany mundur i pokazał mi postrzępione spodnie, które trzymały się tylko na pasku.

Hitler był dumny z tych „trofeów” i polecił, abym wysłała je Ewie Braun do Berghofu i prosiła ją jednocześnie o ich troskliwe przechowywanie.

...W międzyczasie nadeszła informacja o aresztowaniu Stauffenberga. Hitler był wściekły, że udało mu się zbiec do Berlina, ale gdy się dowiedział, że tam aresztowano wielu innych spiskowców, wykrzyknął zadowolony: Teraz jestem spokojny! To jest ratunek dla Niemiec! Wreszcie mam tych łajdaków, którzy od lat sabotowali moje dzieło... .Teraz mam na to dowód! Cały sztab generalny jest skażony. Ci zbrodniarze, którzy chcieli mnie pokonać, nawet nie przeczuwają, co mogłoby się przytrafić narodowi niemieckiemu. Nie znają planów naszych wrogów, którzyś chcą zniszczyć Niemcy, aby już nigdy się nie odrodziły. Mylą się, jeśli wierzą, że mocarstwa zachodnie są bez Niemców wystarczająco silne, by powstrzymać bolszewizm. Ta wojna musi być przez nas wygrana, w przeciwnym razie Europa zostanie zniszczona przez bolszewizm. Jestem jedynym człowiekiem, który zdaje sobie sprawę z tego niebezpieczeństwa i jedynym, który może temu zapobiec.